R4 określa prąd ładowania - przy stałym ustawieniu potencjometru P2
prąd jest odwrotnie proporcjonalny do R4. Wartości potencjometrów
masz na schemacie; potrzebna moc nie jest duża - kilkanaście mW,
ale weź pod uwagę to, że przerwa na suwaku potencjometru spowoduje
zwiększenie napięcia (jak na P1), lub prądu (jak P2), i może to spowodować
uszkodzenie akumulatora, który kosztuje drożej od dobrego potencjometru. można dorzucić tranzystor PNP: wejście LM317 do bazy, wyjscie połączyć z kolektorem,
emiter zamiast wejścia LM317 do zasilacza, i dodać opornik emiter-baza, np. 2 omy; Zasada działania: LM317 ogranicza napięcie, do którego będzie ładowany akumulator;
to powoduje, że prąd ładowania stopniowo maleje, i ten prąd jest monitorowany przez
układ na tranzystorach - jak zmaleje poniżej pewnej wartości, ładowarka się wyłącza
- przestaje płynąć prąd, który wtedy odłącza zasilanie.
Do włączenia ładowarki trzeba nacisnąć przycisk (połączenie poza przekaźnikiem).
Jest to algorytm ładowania zalecany dla Li-ion.
Wadą układu jest dioda na wyjściu - powoduje dodatkowy spadek napięcia, który
zależy od prądu i temperatury, lepiej byłoby ją wyeliminować, żeby polepszyć
dokładność napięcia na wyjściu; rolą tej diody jest niedopuszczenie do przepływu
prądu od akumulatora do układu kiedy ładowarka się wyłączy, może by użyć w tej
roli jakiegoś MOSFET-a, i sterować jego bramkę napięciem sprzed LM317?
tranzystor zwykle ma kolektor na obudowie, LM317 wyjście, więc mogą się stykać
na radiatorze; i powinny być na wspólnym blisko siebie, wtedy przy przegrzaniu
LM317 będzie trochę ograniczał prąd... ale to i tak nie ochroni tranzystora.
Obecnie napiecie ustawia sie wzorowo Pradu jednak nie moge regulowac Poczatek ladowania wynosi okolo 200mA i tak spada powoli az zniknie do 0 Czy tak ma byc ?? Wydaje mi sie ze powinno byc sztywne w moim przypadku 80mA (laduje 800mA FOREVE'y NI-MH)
Podobno dość pewne są potencjometry cermetowe. Można też użyć
potencjometru precyzyjnego - teraz nie są drogie, a wygodniej ustawiać.